whattheSUP

Stand Up Paddle

◷ Opublikowano: ✎ Autor: ◉ 54 ○ 0

SUP dla dzieci – jak dobrać rozmiar, wagę deski i wyposażenie?

SUP dla dzieci – jak dobrać rozmiar, wagę deski i wyposażenie?

Kupowanie dziecięcego SUP-a „na kilka lat” często kończy się deską, z którą dziecko nie radzi sobie właśnie teraz. Dziesięciolatek ważący 25 kg i dziesięciolatek ważący 40 kg mogą potrzebować zupełnie innego sprzętu, mimo identycznego wieku i podobnego wzrostu. Różnica wychodzi szybko: przy przenoszeniu deski, pierwszym zawracaniu i próbie wiosłowania przy bocznym wietrze.

Dlatego SUP dla dziecka dobiera się przede wszystkim do masy, wzrostu, siły, umiejętności i sposobu pływania, a dopiero później patrzy na długość podaną w stopach. Sama etykieta „kids” albo „junior” też niewiele gwarantuje.

Jeśli chcesz zrobić pierwszą selekcję bez studiowania kilkunastu parametrów, sprawdź cztery rzeczy. Dziecko powinno być w stanie samodzielnie przenieść napompowaną deskę, swobodnie prowadzić wiosło blisko burty, skutecznie zawrócić oraz wrócić w stronę punktu startu na spokojnej wodzie. Do tego dochodzi prawidłowo dobrana kamizelka lub pomoc wypornościowa i leash odpowiedni do rodzaju akwenu. Ten ostatni punkt jest ważny: leash dobiera się do miejsca pływania, a nie tylko do modelu SUP-a.

Rozmiar SUP-a dla dziecka: szerokość i masa są ważniejsze niż sama długość

Najczęstszy błąd to rozpoczęcie wyboru od pytania: „Jaka długość SUP-a dla 10-latka?”. Lepsze pytanie brzmi: czy dziecko będzie w stanie tę deskę przenieść, rozpędzić, zatrzymać i obrócić?

Typowy rodzinny allround 10’6″ może mieć około 320 cm długości i 81–84 cm szerokości. Dla dorosłego to bardzo uniwersalny rozmiar. Dla dziecka ważącego 25–30 kg taka deska potrafi być po prostu wielkim pontonem.

Im większa powierzchnia SUP-a, tym większy wpływ wiatru. Do tego dochodzi szerokość. Szeroki pokład zwiększa stabilność, ale mały paddler musi mocniej odsunąć wiosło od osi deski. Pióro zaczyna iść po łuku zamiast możliwie równolegle do burty, więc część każdego ruchu obraca deskę zamiast napędzać ją do przodu.

To dobrze widać w praktyce. Dziecko wykonuje kilka mocnych pociągnięć po jednej stronie, a SUP zaczyna wyraźnie skręcać. Przekłada wiosło, koryguje tor, ponownie przyspiesza i po kilku minutach jest bardziej zmęczone sterowaniem niż samym płynięciem.

Dla lekkiego początkującego juniora szerokość około 70–76 cm może być rozsądnym punktem startowym, ale nie jest to sztywna tabela rozmiarów. Dziecko o słabszej równowadze może potrzebować więcej stabilności. Z kolei młody zawodnik pływający regularnie może bez problemu korzystać z dużo węższej deski juniorskiej.

Dobrym testem jest pozycja wiosła. Dziecko powinno móc zanurzać pióro stosunkowo blisko burty bez mocnego wychylania tułowia i odsuwania górnej ręki daleko od osi ciała. Jeśli każde pociągnięcie wymaga „sięgania” przez pół deski, pokład jest dla niego za szeroki albo technika wymaga poprawy.

Orientacyjnie można myśleć o doborze tak:

Profil dziecka Czego szukać na początku Na co szczególnie uważać
ok. 20–25 kg, pierwsze pływania lekka, łatwa do obrócenia deska, raczej kompaktowa i wyraźnie węższa od dużego rodzinnego allrounda ciężar SUP-a, zbyt szeroki pokład, za długie wiosło
ok. 25–35 kg, początkujący junior kompromis między stabilnością i łatwym prowadzeniem kupowanie dużego 10’6″ tylko dlatego, że „starczy na dłużej”
ok. 35–50 kg, samodzielnie wiosłujący większy wybór juniorskich i mniejszych allroundów nadal trzeba sprawdzić masę deski i minimalną długość wiosła
dziecko trenujące sportowo sprzęt dobierany przede wszystkim do techniki i dyscypliny typowe zalecenia dla początkujących przestają być miarodajne

To są punkty startowe, a nie gotowe rozmiary zakupowe. Dwie deski o identycznej długości i szerokości mogą inaczej zachowywać się pod lekkim użytkownikiem ze względu na kształt, grubość, sztywność konstrukcji, rocker czy rozmieszczenie objętości.

Nośność nie mówi wszystkiego

Na kartach produktów łatwo znaleźć parametr „maksymalne obciążenie: 100 kg”, „120 kg” czy „150 kg”. Nie należy jednak traktować go jak wyniku laboratoryjnego umożliwiającego bezpośrednie porównanie wszystkich marek.

Maksymalna deklarowana nośność nie jest tym samym co komfortowe obciążenie deski.

SUP może technicznie utrzymać użytkownika i nadal pływać, a jednocześnie uginać się w środku, siedzieć głęboko w wodzie i prowadzić się wyraźnie gorzej. Znaczenie mają między innymi konstrukcja drop-stitch, grubość, zalecane ciśnienie robocze i jakość wykonania.

Jeżeli dziecko waży 35 kg, a zabierany sprzęt kolejne 2–3 kg, nie ma sensu wybierać deski pracującej blisko granicy deklarowanej przez producenta. Pewna rezerwa nośności jest pożądana, ale nie trzeba zamieniać jej w sztywną regułę typu „zawsze dokładnie 30%”. Lepiej sprawdzić zalecany zakres użytkownika konkretnego modelu i zobaczyć, jak deska zachowuje się pod realnym obciążeniem.

Problem działa także w drugą stronę. SUP z ogromną nośnością 150–180 kg nie musi być dobrym wyborem dla 28-kilogramowego dziecka. Może mieć 84 cm szerokości, ponad 320 cm długości i ważyć 9–10 kg. Dziecko dostaje wtedy stabilną platformę, ale kosztem kontroli.

Ile powinien ważyć dziecięcy SUP?

Nie ma jednej masy granicznej obowiązującej wszystkie dzieci. Regułę typu „deska nie powinna przekraczać 20–25% masy ciała” można najwyżej potraktować jako sygnał ostrzegawczy, nie jako normę.

Dla dziecka ważącego 25 kg SUP o masie 9 kg oznacza ponad jedną trzecią masy jego ciała. Nawet jeśli uda się go przeciągnąć po plaży, nie oznacza to wygodnej samodzielnej obsługi.

Znacznie lepiej zrobić prosty test. Dziecko powinno:

  • podnieść napompowaną deskę za środkowy uchwyt,
  • przejść z nią około 20–30 metrów,
  • samodzielnie ją obrócić,
  • kontrolowanie położyć ją na ziemi,
  • w wodzie przyciągnąć deskę i ustawić ją w odpowiednim kierunku.

Jeśli już przy pierwszym punkcie potrzebuje pomocy, zestaw jest za ciężki do samodzielnego użytkowania. Nie ma znaczenia, że producent nazywa go juniorską deską.

Dobrym przykładem złego zestawu będzie dziecko ważące około 28 kg, duży SUP 10’6″ × 32″, masa deski około 9 kg oraz ciężkie, aluminiowe wiosło. Taki komplet może być bardzo stabilny, ale dziecko będzie walczyło z transportem, szerokością pokładu i bezwładnością deski. Po kilkunastu minutach problemem staje się też wiosło.

Lepsza konfiguracja to wyraźnie lżejsza i niepotrzebnie nieprzewymiarowana deska oraz lekkie wiosło z regulacją schodzącą do rzeczywistego wzrostu dziecka. Konkretne liczby zależą tu od budowy i modelu, więc przed zakupem większą wartość ma próba na wodzie niż sama tabela parametrów.

Dziecko jako pasażer to zupełnie inny przypadek

Jeżeli dziecko nie prowadzi własnego SUP-a, lecz siedzi z przodu na desce rodzica, kryteria się zmieniają.

Liczy się wtedy:

  • łączna masa użytkowników,
  • sztywność deski,
  • stabilność,
  • odpowiednio duża powierzchnia użytkowa pokładu,
  • rozmieszczenie ciężaru,
  • możliwość swobodnego wiosłowania przez dorosłego.

Rodzic ważący 80 kg i dziecko ważące 25 kg to już 105 kg. Po doliczeniu wody, ubrań i niewielkiego bagażu realne obciążenie może zbliżyć się do 110 kg. W takim przypadku wybieranie SUP-a wyłącznie dlatego, że w tabeli widnieje „maks. 120 kg”, jest słabym pomysłem.

Deska powinna pracować z wyraźną rezerwą i pozostać wystarczająco sztywna. Jeżeli środek mocno się ugina, część pokładu znajduje się bardzo blisko powierzchni wody, a dorosły musi stale korygować tor, trzeba szukać większej lub sztywniejszej konstrukcji.

Wiosło, kamizelka i leash: tutaj najłatwiej zepsuć dobry zestaw

Można kupić dziecku lekką, dobrze dopasowaną deskę i całkowicie popsuć zestaw jednym elementem: ciężkim, za długim wiosłem.

W przypadku juniora masa wiosła naprawdę ma znaczenie. Dla dorosłego różnica 250–300 g może wydawać się mała. Dla lekkiego dziecka wykonującego setki ruchów w ciągu godziny jest odczuwalna.

Zakres około 10–20 cm ponad wzrost dziecka można potraktować jako punkt startowy do ustawienia wiosła, ale nie jako obowiązującą wartość. Liczy się również grubość deski, pozycja użytkownika i technika.

Wiosło jest prawdopodobnie za długie, jeżeli dziecko:

  • przy każdym ruchu wyraźnie unosi bark,
  • musi szeroko odsuwać górną rękę,
  • nie potrafi prowadzić shaftu względnie pionowo,
  • szybko zaczyna kompensować ruch całym tułowiem.

Za krótkie wiosło również nie pomaga. Dziecko zaczyna się mocno pochylać, ruch staje się krótki, a pełne zanurzenie pióra wymaga niewygodnej pozycji.

Przed zakupem trzeba sprawdzić jeszcze trzy rzeczy, o których łatwo zapomnieć.

Pierwsza to minimalna długość regulacji. Wiosło może być reklamowane jako regulowane, ale jego najkrótsze ustawienie nadal może być za długie dla dziecka.

Druga to średnica trzonka. Drobna dłoń powinna wygodnie obejmować shaft bez nadmiernego rozciągania palców.

Trzecia to wielkość pióra. Duże pióro daje mocne oparcie w wodzie, ale wymaga również większej siły. U lekkiego juniora mniejsze pióro często pozwala utrzymać lepszą technikę przez dłuższy czas.

Pomoc wypornościowa: 50 N nie znaczy „dla każdego dziecka”

Oznaczenie 50 N bywa traktowane jak uniwersalna odpowiedź na pytanie o kamizelkę do SUP-a. To zbyt duże uproszczenie.

Norma ISO 12402-5:2020 dotycząca pomocy wypornościowych poziomu 50 obejmuje dorosłych i dzieci o masie większej niż 25 kg i zakłada użycie na wodach osłoniętych, gdzie pomoc jest blisko, a użytkownik aktywnie uczestniczy w ratowaniu siebie.

Czyli 50 N nie oznacza automatycznie „odpowiednie dla każdego dziecka”.

Przy zakupie patrz przede wszystkim na:

  • zakres masy podany dla konkretnego produktu,
  • dopasowanie do obwodu klatki piersiowej i tułowia,
  • możliwość swobodnego poruszania ramionami,
  • konstrukcję odpowiednią do umiejętności dziecka,
  • pas krokowy, jeśli jest elementem danego modelu.

Po prawidłowym zapięciu dorosły może ostrożnie spróbować podciągnąć kamizelkę ku górze. Jeśli przesuwa się wysoko nad brodę lub w kierunku uszu, dopasowanie jest niewłaściwe.

Nowy model dobrze jest również sprawdzić w kontrolowanych warunkach w płytkiej wodzie. Dopiero wtedy widać, czy kamizelka nie przesuwa się, nie ogranicza ruchu i jak dziecko zachowuje się po utracie kontaktu z dnem.

Dziecko ważące mniej niż 25 kg wymaga produktu dobranego do jego masy i przeznaczenia. Nie należy „przeskakiwać” do 50 N tylko dlatego, że taki model dobrze wygląda albo jest opisany jako SUP-owy.

Leash dobieramy do akwenu, nie do wieku dziecka

To jedna z ważniejszych zasad całego artykułu.

Na spokojnym jeziorze, zatoce lub morzu, jeżeli nie występuje realne ryzyko zaczepienia linki o przeszkody, typowym rozwiązaniem jest leash mocowany przy kostce lub łydce. W rekreacyjnym pływaniu najczęściej spotyka się leash spiralny.

Sytuacja zmienia się na wodzie płynącej i pływowej.

Jeżeli nurt może przeciągnąć użytkownika z jednej strony pomostu, pala, boi, drzewa lub innej przeszkody, a deska znajdzie się z drugiej strony, zwykły leash przy kostce może zostać silnie napięty. Wtedy dostęp do mankietu może być bardzo trudny.

Na rzekach, wodach pływowych i innych akwenach z przepływem oraz ryzykiem uwięzienia stosuje się rozwiązania quick-release dostępne przy tułowiu, ale nawet prawidłowy system szybkiego wypięcia nie daje gwarancji uwolnienia.

To szczególnie istotne w przypadku dziecka. Sam zakup pasa nie rozwiązuje problemu. Trzeba wiedzieć:

  • gdzie znajduje się mechanizm wypięcia,
  • czy można go dosięgnąć jedną ręką,
  • jak działa pod obciążeniem,
  • czy użytkownik wcześniej ćwiczył jego obsługę.

Whitewater trzeba traktować osobno. Aktualne zalecenia dotyczące SUP na białej wodzie nie pozwalają upraszczać zasady do „na rzece zakładamy leash quick-release”. Badania systemów szybkiego wypięcia wykazały przypadki ich nieprawidłowego działania, dlatego początkujący użytkownik nie powinien traktować leasha jako zabezpieczenia odpowiedniego do każdego rodzaju nurtu.

Dla rodzinnego pływania wniosek jest prosty: nie zaczynaj nauki dziecka na wodzie, która wymaga zaawansowanej oceny ryzyka uwięzienia. Pierwsze treningi lepiej przeprowadzić na spokojnym, osłoniętym akwenie.

Telefon powinien być przy człowieku, nie przy desce

Wodoszczelny worek z telefonem przypięty do SUP-a wygląda rozsądnie aż do momentu, gdy użytkownik zostanie oddzielony od deski.

Środek łączności powinien znajdować się przy dorosłym, być zabezpieczony przed wodą, naładowany i możliwy do użycia po wpadnięciu do wody. Kieszeń kamizelki albo odpowiednio zabezpieczone etui noszone przy ciele ma więcej sensu niż jedyny telefon pozostawiony w drybagu na pokładzie.

Na wodzie telefon nie jest wyposażeniem „do zdjęć”. Jest elementem planu awaryjnego.

Pierwsze pływanie dziecka: test sprzętu jest ważniejszy niż katalog

Najlepszym miejscem do sprawdzenia zestawu nie jest salon ani parking. Jest nim spokojna, płytka i osłonięta woda, na której dorosły może natychmiast pomóc.

Pierwszego dnia nie trzeba planować wycieczki. Wręcz przeciwnie. Pierwszy trening powinien być nudny pod względem dystansu i bardzo konkretny pod względem umiejętności.

Dobra kolejność wygląda tak:

  1. wejście na SUP na płytkiej wodzie,
  2. przyjęcie stabilnej pozycji na kolanach,
  3. rozpędzenie i zatrzymanie deski,
  4. zawracanie w obie strony,
  5. przejście do pozycji stojącej,
  6. kontrolowane wejście do wody,
  7. samodzielne wejście z powrotem na SUP,
  8. powrót do punktu startu.

Dopiero później zwiększa się dystans.

Umiejętność stania na SUP-ie nie oznacza jeszcze, że dziecko potrafi nim bezpiecznie pływać. Dużo ważniejsza jest odpowiedź na pytanie: czy po upadku potrafi wrócić na deskę, odzyskać wiosło, zawrócić i dopłynąć tam, skąd wystartowało?

Sześć testów przed zakupem

Jeśli jest możliwość wypożyczenia lub przetestowania sprzętu, dziecko powinno wykonać sześć czynności:

  • samodzielnie przenieść SUP,
  • wygodnie złapać i ustawić wiosło,
  • przepłynąć krótki odcinek na kolanach,
  • wstać i zawrócić,
  • wejść na deskę z wody,
  • wrócić w stronę miejsca startu w łatwych warunkach.

Taki test daje więcej informacji niż porównanie trzech katalogów.

Przykład: dziecko ważące 30 kg świetnie radzi sobie na dużym rodzinnym SUP-ie podczas bezwietrznego dnia. Pojawia się lekki boczny wiatr i nagle połowę ruchów wiosłem wykorzystuje na korekty. To sygnał, że deska może być dla niego zbyt duża do samodzielnego pływania, nawet jeśli przy brzegu sprawiała wrażenie bardzo stabilnej.

Nie ustalaj jednej magicznej prędkości wiatru

Granica typu „dziecko może pływać do 10 km/h, ale przy 15 km/h już nie” daje złudne poczucie bezpieczeństwa.

Znaczenie mają:

  • kierunek wiatru,
  • siła porywów,
  • otwartość akwenu,
  • fale,
  • masa dziecka,
  • wielkość deski,
  • odległość od brzegu,
  • doświadczenie.

Wiatr od brzegu jest szczególnie niebezpieczny, ponieważ SUP z użytkownikiem działa jak spora powierzchnia wystawiona na podmuchy. Nawet jeśli odpłynięcie od brzegu było banalnie łatwe, powrót może wymagać znacznie więcej siły.

Dla początkującego dziecka dobra zasada jest prostsza od sprawdzania jednej wartości w aplikacji pogodowej: jeśli warunki utrudniają spokojny powrót do punktu startu nawet na kolanach, trening należy przerwać.

Przy pierwszych pływaniach wybieraj możliwie spokojną wodę, mały akwen lub osłonięty fragment większego jeziora i trasę biegnącą blisko brzegu.

Dorosły ma nadzorować, a nie obserwować z plaży

„Pod opieką dorosłego” to za mało precyzyjne określenie.

Dorosły powinien znajdować się na tyle blisko, żeby naprawdę móc zareagować, gdy dziecko spadnie z SUP-a, zgubi wiosło, zacznie odpływać, przestraszy się albo nie będzie w stanie wrócić.

Obserwowanie z brzegu dziecka znajdującego się kilkaset metrów dalej nie jest skutecznym nadzorem.

To szczególnie ważne przy zmianie warunków. Dziecko może świetnie radzić sobie przez pierwsze 20 minut, a później stracić siłę lub trafić na mocniejszy wiatr. Trzeba zakładać, że problem pojawi się wtedy, kiedy młody użytkownik jest już zmęczony.

Temperatura powietrza nie mówi, czy dziecku będzie ciepło po wpadnięciu do wody

Słoneczny dzień łatwo usypia czujność. Na brzegu może być gorąco, a woda nadal pozostaje na tyle zimna, że po nieplanowanym zanurzeniu szybko pojawi się dyskomfort i wychłodzenie.

Ubiór dobiera się więc nie tylko do temperatury powietrza, ale również do:

  • temperatury wody,
  • wiatru,
  • długości pływania,
  • prawdopodobieństwa częstych upadków,
  • możliwości szybkiego wyjścia na brzeg.

Koszulka UV, czapka i krem przeciwsłoneczny są ważne w upalny dzień, ale nie zastępują ochrony termicznej, kiedy woda jest zimna.

To kolejny powód, dla którego pierwszy trening powinien odbywać się blisko brzegu.

FAQ

Czy SUP 10’6″ może być dobry dla 10-latka?
Tak, ale sam wiek i długość deski niczego nie rozstrzygają. Jeśli dziecko waży około 40–45 kg, dobrze radzi sobie z wiosłem i jest w stanie kontrolować deskę, mały lub średni allround może być odpowiedni. Dla 25-kilogramowego początkującego ten sam SUP może okazać się za ciężki, za szeroki i zbyt bezwładny.

Czy warto kupić dziecku większą deskę „na wyrost”?
Tylko wtedy, gdy już teraz potrafi ją samodzielnie przenieść i kontrolować. Kupienie za dużej deski z myślą o kolejnych czterech sezonach często oznacza dwa pierwsze sezony walki ze sprzętem. Lepiej kupić lub wypożyczyć zestaw pasujący do aktualnych możliwości niż liczyć, że dziecko kiedyś do niego dorośnie.

Czy pomoc wypornościowa 50 N wystarczy dziecku?
Nie można tego stwierdzić na podstawie samego oznaczenia 50 N. ISO 12402-5 dotycząca poziomu 50 obejmuje użytkowników powyżej 25 kg i zakłada aktywny udział użytkownika w utrzymaniu bezpieczeństwa na osłoniętej wodzie, z pomocą znajdującą się blisko. Produkt trzeba dobrać do masy, budowy, umiejętności i warunków pływania.

Jak sprawdzić, czy SUP jest dla dziecka za szeroki?
Popatrz na ruch wiosłem. Jeżeli dziecko musi mocno odsuwać górną rękę, wychylać ciało i prowadzić pióro szerokim łukiem, może mieć problem z szerokością deski. W prawidłowej pozycji powinno być w stanie prowadzić wiosło stosunkowo blisko burty.

Jak sprawdzić, czy wiosło jest za długie?
Charakterystyczne są unoszenie barku, szerokie prowadzenie górnej ręki i trudność z ustawieniem shaftu względnie pionowo. Jeżeli po kilku minutach dziecko zaczyna kompensować ruch całym ciałem, trzeba skontrolować długość i masę wiosła.

Czy dziecko-pasażer powinno mieć własny leash?
Nie należy automatycznie przypinać każdej osoby osobną linką do deski. Sposób użycia leasha musi wynikać z rodzaju akwenu i ryzyka zaczepienia. Dwie osoby połączone przypadkowymi leashami mogą stworzyć dodatkowe zagrożenie. Na wodzie płynącej lub w miejscach z przeszkodami sytuację trzeba oceniać szczególnie ostrożnie.

Czy pięciolatek może pływać na własnym SUP-ie?
Może oswajać się z deską i wykonywać proste ćwiczenia w kontrolowanych warunkach, ale to nie jest równoznaczne z samodzielnym wypływaniem. Przy tak małym dziecku dorosły powinien znajdować się bezpośrednio obok i być gotowy natychmiast przejąć kontrolę.

Co zrobić, jeśli dziecko nie może wrócić pod wiatr?
Nie czekać, aż sytuacja rozwinie się kilkaset metrów od brzegu. Pierwsze trasy powinny przebiegać blisko lądu, a dorosły ma być wystarczająco blisko, by pomóc. Jeżeli dziecko nie potrafi spokojnie wrócić nawet na kolanach, warunki są zbyt trudne na dalszy samodzielny trening.

Jaka pogoda jest najlepsza na pierwsze pływanie?
Spokojna woda, mały wiatr i brak wiatru wiejącego od brzegu. Nie opieraj decyzji na jednej wartości prędkości wiatru. Kierunek, porywy i możliwość łatwego powrotu są równie ważne.

Czy cięższa deska jest zawsze gorsza dla dziecka?
Nie. Cięższa konstrukcja może być solidna i sztywna, ale masa staje się problemem, gdy dziecko nie potrafi samodzielnie przenieść lub obrócić SUP-a. Dla młodego użytkownika praktyczny test jest ważniejszy od samej liczby kilogramów.

Od czego zacząć zakup SUP-a dla dziecka?
Nie od długości i nie od maksymalnej nośności. Najpierw zważ dziecko i ustal, czy będzie samodzielnym paddlerem, czy pasażerem. Potem określ akwen, sprawdź realną masę i szerokość deski, minimalną długość wiosła oraz dobierz właściwą pomoc wypornościową i leash. Jeśli tylko masz taką możliwość, przed zakupem wypożycz podobny zestaw i wykonaj z dzieckiem test: przeniesienie deski, zawracanie, wejście na SUP z wody oraz powrót do punktu startu.

Najlepszy dziecięcy SUP nie jest tym, który ma największą nośność albo wystarczy do osiemnastki. Jest nim deska, którą dziecko potrafi dzisiaj samodzielnie przenieść, rozpędzić, obrócić i bezpiecznie doprowadzić z powrotem do brzegu.

06 / O autorze

Redakcja

SUP daje mi wolność, spokój i możliwość odkrywania nowych miejsc z zupełnie innej perspektywy. Dzielę się swoim doświadczeniem, sprawdzonymi poradami i inspiracjami, które pomagają bezpiecznie ruszyć na wodę.

Wszystkie artykuły →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *